Robert Holdstock - "Las ożywionego mitu" recenzja patronacka
- Zoja Hawryło
- 26 sie 2022
- 3 minut(y) czytania
Siemanko Hawrylowicze!
Ja dzisiaj atakuje po raz kolejny, bo jak obietnica to obietnica ;) Dzisiaj opowiem Wam i zrecenzuje książkę, która powstała jeszcze jak Zojka miała 6 lat i jeszcze nie miała pojęcia, że takie cuda na świecie powstają. Później przeżywała swój kolejny rozkwit w 2003 roku dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka. W tym roku przed 20 dniami dzięki Terminusowi dostała szansę, żeby poznali ja Ci bardziej współcześni czytelnicy. Jednak nie jest to książka z serii - czytaj mnie, ale za dużo nie myśl, bo dostaniesz odcisków na mózgu. Powieść o której mowa ma w sobie wszystkie elementy, jakie z przyjemnością obserwuje w wymarzonym thrillerze - jest historia oparta na rodzinie, jest las, są notatki, jest żal, dużo retrospekcji i to, co uwielbiam najbardziej - umysł platajacy różne figle, które tak naprawdę nie wiesz czy są prawda czy ułudą.

Moi Kochani - na tapet przywołuje dzisiaj książkę troszkę zapomnianą i niedocenianą, ale dzięki dwuletniej pracy i upartości Wojtka Mieczysławskiego dostaliśmy szansę, żeby powrócić do niej. Hawryołwicze - zapraszam Was do recenzji mojej pierwszej patronackiej książki w Terminusie, czyli Robert Holdstock i jego "Las ożywionego mitu".

Zapewne zastanawiacie się o czym jest książka?
Steven wraca z wojny do swojego rodzinnego domu, gdzie tak naprawdę czeka tam tylko na niego brat Chris i stara posiadłość, która w swoich murach ma wiele tajemnic. Rodzice braci dawno nie żyją, dworek popada w ruinę, a na dodatek Chris ma sporo problemów z utrzymaniem tego wszystkiego w ryzach. Steven starając sobie wszystko poukładać i pomoc bratu natrafia na ich wspólna zmorę z dzieciństwa - notatki ojca i brata na temat lasu, który znajduje się na terenie posiadłości. W Stevenie budzą się wspomnienia, o których wolałby zapomnieć, a las pomimo tego, że jest dorosły nadal wywołuje niepokój. Jednak należy stawiać czoła swoim lękom i wraz z bratem postanawia znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Co tak naprawdę kryje się w lesie? Czy bracia stawia czoła swoim lękom? Czy stare legendy mogą mieć wpływ na życie rodzeństwa? I czy Steven z Chrisem obudzą między sobą pierwiastek braterskiej miłości? O tym wszystkim w odświeżonej książce Roberta Holdstocka.

Coś o książce…
Książka jest napisana w formacie jaki najbardziej uwielbiam - fragmenty pamiętnika Stevena i luźna narracja prowadzona właśnie przez niego. To jest taki typowy książkowy found footage, czyli historia opowiedziana z oczu głównego bohatera, w którym nie skupiamy się tylko na jego relacji, ale doskonale odczuwamy jego emocje i rozmyślania. Prowadzeni pierwszoosobowa narracją mamy szczęście wcielić się w głównego bohatera i odczuwać jego emocje, co jest w książkach wspaniałe.
Jest ona napisana w sposób oczywisty i przejrzysty, z jasnym słownictwem, bez żadnych zbędnych lub wymyślnych rzeczy, które sprawiają problem czytelnikowi w połapaniu się w fabule. Jednak Robert Holdstock zadbał o komfort czytelniczy każdego i stworzył książkę, która pochłania się w mgnieniu oka.

Kolejna rzecz, którą uwielbiam w książkach i znajduje się także w "Lesie…" to nawiązanie do charakteru bohaterów oraz do ich różnorodności. Książka nie posiada zbyt wielu bohaterów, ale Steven - główny bohater i jego brat Chris są zgoła odmienni. Kierują się innymi emocjami i wierzą w inne rzeczy. Jeśli wczytacie się w treść dowiecie się "co", a raczej "kto" miał wpływ na różnice charakterów i kierowania się innymi emocjami. Przyznam się szczerze, że jest sporo książek, które mają cała paletę barwnych bohaterów, jednak niesamowitą trudnością jest oprzeć fabułę na kilku postaciach, które poprzez swoje decyzje i zachowania budują tak naprawdę cały nastrój i fabułę.

Ostatnia rzecz, która mnie urzekła to sam las. Wiadomo - natura nie jest łatwym elementem do opisania, tym bardziej jak musimy nadać jej cechy typowo ludzkie, które wprowadzają tajemniczość i często zaskoczenie. Tak jest w przypadku powieści Holdstocka. Las jest dużą częścią fabuły, który zachwyca, powoduję lekką dozę strachu, ale głównym elementem jest szukania tajemnicy ukrywanej przez las, która najpierw zawładnęła ojcem, a później jednym z braci. Las okazuje się, że ma taką ogromną siłę, że w poszukiwaniu tajemnicy krytej przez las włącza się nasz główny bohater. I jak myślicie - co przyniesie im las? ;) Podsumowując "Las ożywionego mitu" jest obowiązkową pozycją u czytelnika, który uwielbia czuć dreszczyk emocji i strach, bo właśnie takie elementy tam znajdziemy. Oczywiście odnajdziemy tam elementy typowo psychologiczne, które pozwalają nam wejść w świadomość bohatera i zacząć żyć jego emocjami. Dziękuję Wojtkowi, że postanowił "odkurzyć" ten tytuł i nadać mu nowy blask. Ponadto jestem dumna i przeszczęśliwa, że mogłam patronować tak świetnemu dziełu. A tymczasem Wam polecam zamawiać na Allegro Terminusa, który znajdziecie o tutaj: https://allegro.pl/oferta/las-ozywionego-mitu-robert-holdstock-wydanie-ii-12444503951 Zachęcam do polubienia strony wydawcy @Terminus.WydawnictwoFantastyczne, niech wie, że czytelnicy o nim wiedzą ;) A tymczasem życzę Wam spokojnego wieczoru i dużo wypoczynku! ;)
Comments